Remis na zakończenie eliminacji, Polska – Serbia 2:2


W meczu kończącym zmagania w eliminacjach do mistrzostw Europy, pewni awansu Polacy zremisowali w Belgradzie z Serbią 2:2. Biało-czerwoni prowadzili po bramkach Rafała Murawskiego i Radosława Matusiaka, jednak w czasie zaledwie dwóch minut gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania.

Do Belgradu kadra przyleciała bez Euzebiusza Smolarka, Jacka Krzynówka, Macieja Żurawskiego, Artura Boruca oraz pauzującego za żółte kartki Jakuba Błaszczykowskiego. Beenhakker postanowił dać szansę tym, których w oficjalnych meczach oglądał rzadziej. W ostatniej chwili szkoleniowcy zmienili dodatkowo wcześniejsze założenia personalne ze względu na słaby stan murawy. I tak między słupkami polskiej bramki stanął Łukasz Fabiański (uchodzący za numer dwa w hierarchii reprezentacyjnych bramkarzy Tomasz Kuszczak zasiadł jedynie na ławce rezerwowych), Michała Żewłakowa na środku obrony zastąpił lepiej przygotowany do walki o górne piłki Mariusz Jop, rolę defensywnego pomocnika pełnił niespodziewanie Jakub Wawrzyniak, zaś najbliżej pola karnego rywali ustawieni zostali Rafał Murawski i Grzegorz Rasiak (wcześniej do gry od pierwszych minut szykowani byli Łukasz Garguła i Radosław Matusiak).

Przy pustych trybunach gospodarze wciąż walczyli o awans do Euro 2008. Piłka nożna nie wzbudza zainteresowania wśród serbskich kibiców, a na Marakanie słychać było jedynie kilkusetosobową grupę fanów z Polski. Mimo zapewnionego dzięki wygranej z Belgią wyjazdu na finały do Austrii i Szwajcarii, biało-czerwoni nie zamierzali traktować spotkania z Serbią w kategoriach sparingu – zwycięstwo w Belgradzie miało nam zapewnić utrzymanie pierwszego miejsca w grupie A i godne zakończenie jakże szczęśliwych eliminacji.

Pierwsze groźne akcje po dwóch dośrodkowaniach z rzutów rożnych stworzyli podopieczni Javiera Clemente. Najpierw jeden z rywali uderzał jednak minimalnie nad poprzeczką, a kilka chwil później piłkę podawaną na piąty metr do Branislava Ivanovicia odważnie wygarnął Łukasz Fabiański. W odpowiedzi mocnym strzałem z dystansu Vladę Avramova zaskoczyć próbował Marcin Wasilewski, ale serbski bramkarz popisał się dobrą interwencją. W 28. minucie nie miał już jednak nic do powiedzenia.

Fantastyczne podanie z głębi pola od Mariusza Lewandowskiego wykorzystał Rafał Murawski, w sytuacji sam na sam z Avramovem umieszczając piłkę w siatce gospodarzy. Mimo dość łatwego objęcia prowadzenia, od początku meczu Polacy grali słabo, momentami wręcz flegmatycznie. Człapiącego po boisku Kamila Kosowskiego już w 20. minucie zmienił Tomasz Zahorski. Kwadrans później napastnik Górnika Zabrze miał szansę podwyższyć na 2:0, lecz jego uderzenie głową było niecelne.

Po przerwie niewidocznego Grzegorza Rasiaka zastąpił Radosław Matusiak, zdobywca bramki w zremisowanym 1:1 pojedynku z Serbią w Warszawie. Piłkarz Heerenven potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, by wpisać się na listę strzelców również w Belgradzie, wykańczając szybki kontratak polskiego zespołu. W 53. minucie bliscy kontaktowego trafienia byli gospodarze, ale po uderzeniu Żigicia wolno toczącą się po murawie piłkę tuż sprzed linii bramkowej wybić zdołał Grzegorz Bronowicki.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Żigić dopiął swego w 69. minucie, z metra trafiając do siatki po dośrodkowaniu Tosicia. Nie minęło 120 sekund, a Serbowie niespodziewanie doprowadzili do wyrównania. Jeden z piłkarzy Clemente zagrał piłkę w pole karne biało-czerwonych, a inny rezerwowy, Danko Lazović precyzyjnym “szczupakiem” pokonał bezradnego Fabiańskiego. Uskrzydleni błyskawicznie strzelonymi golami gospodarze coraz częściej gościli na naszej połowie. Nie błyszczący nawet wcześniej Polacy przygaśli już całkowicie, z każdą chwilą coraz bardziej czekając na końcowy gwizdek sędziego.

Autor artykułu: Krzysztof Baraniak

Comments are closed.